"Jezu ufam tobie od dziecięcych lat, Jezu ufam Tobie choćby zwątpił świat..."

"O życie szare i monotonne, ile w Tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary..." (Dz. 62)

poniedziałek, 17 maja 2010

Panie mój kocham Cię, Duchem Swym prowadź mnie...

No i zakończył pewien etap w moim życiu.... Koniec liceum, koniec matur i czas zacząć myśleć już na poważnie: "co dalej?"... No właśnie, tak się ostatnio dzieje, że zrobił mi się straszy mętlik w głowie, jeżeli chodzi o moje powołanie. Często kiedy modlę się, aby Jezus wreszcie pokazał mi to moje miejsce, gdzie mam żyć, to czuję jak mówi, że mimo mojej miłości do Jego Miłosierdzia i Łagiewnik, przywiązania do ZSMBM, moje miejsce nie jest w zakonie, a przynajmniej nie teraz, bo nie bez powodu stawia na mojej drodze pewnych ludzi... Póki co rozeznaje, ale nie wykluczam w swoim życiu niczego... Bo nie wiem czy będę żoną i matką (czego w głębi serca pragnę), czy będę żyć w zakonie (co mnie bardzo fascynuje i czego od kilku lat gdzieś tam w sercu też pragnę). Wiem jedno, że nie mogę mieć jednego i drugiego, dlatego modlę się i was też o to proszę, abym otworzyła się na głos Jezusa i podjęła słuszną decyzję... :)
Tak na koniec chciałabym też wspomnieć o piątkowej pielgrzymce, na której byłam z bierzmowańcami naszej parafii. Byliśmy pierw w Czernej- w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego, a później pojechaliśmy do Łagiewnik by tam odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Byłam zdziwiona, bo w planie nie mieliśmy spotkania z siostrą, która przybliżyła by postać św. Faustyny, historię tamtego miejsca i kult Jezusa Miłosiernego- a niestety młodzież bardzo mało wie na ten temat... Także zadzwoniłam z autokaru do s. Sary- bardzo bliska mojemu sercu siostra- i okazało się, że akurat miała wolną chwilę i zgodziła się z nami spotkać. Bardzo się cieszyłam, bo dość długo się nie widziałyśmy, ale też obawiałam się reakcji naszych gimnazjalistów, co okazało się nie potrzebne, bo byłam bardzo zdziwiona jak w czasie, gdy siostra mówiła, wszyscy byli spokojni i siedzieli w ciszy. Bardzo się też cieszyłam, bo ksiądz był zadowolony z tego spotkania i siostra. Ten dzień był dla mnie pełen radości, szczególnie, że mogłam się spotkać z siostrą i Jezusem Miłosiernym...
Za ten dzień: Chwała Panu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz