"Jezu ufam tobie od dziecięcych lat, Jezu ufam Tobie choćby zwątpił świat..."

"O życie szare i monotonne, ile w Tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary..." (Dz. 62)

sobota, 22 maja 2010

Nasze plany i nadzieje, coś niweczy raz po raz...

...ale Boże miłosierdzie nie zawiedzie nigdy nas.




Panie, tyle się w ostatnim czasie złego dzieje... Codziennie mnie doświadczasz, sprawiasz, że kolejne cierpienia zwiększają ciężar mojego krzyża... Mimo to wiem, że robisz to z miłości, bo niesztuką jest kochać w szczęściu, ale trzeba kochać pomimo wszystko, szczególnie w czasie kryzysu i cierpienia. Każdy dzień przynosi ból i cierpienie- podwójny, bo nie znajduję zrozumienia i wsparcia z żadnej strony...

W Tobie moja nadzieja, Ciebie kocham i Tobie już tylko ufam!

poniedziałek, 17 maja 2010

Panie mój kocham Cię, Duchem Swym prowadź mnie...

No i zakończył pewien etap w moim życiu.... Koniec liceum, koniec matur i czas zacząć myśleć już na poważnie: "co dalej?"... No właśnie, tak się ostatnio dzieje, że zrobił mi się straszy mętlik w głowie, jeżeli chodzi o moje powołanie. Często kiedy modlę się, aby Jezus wreszcie pokazał mi to moje miejsce, gdzie mam żyć, to czuję jak mówi, że mimo mojej miłości do Jego Miłosierdzia i Łagiewnik, przywiązania do ZSMBM, moje miejsce nie jest w zakonie, a przynajmniej nie teraz, bo nie bez powodu stawia na mojej drodze pewnych ludzi... Póki co rozeznaje, ale nie wykluczam w swoim życiu niczego... Bo nie wiem czy będę żoną i matką (czego w głębi serca pragnę), czy będę żyć w zakonie (co mnie bardzo fascynuje i czego od kilku lat gdzieś tam w sercu też pragnę). Wiem jedno, że nie mogę mieć jednego i drugiego, dlatego modlę się i was też o to proszę, abym otworzyła się na głos Jezusa i podjęła słuszną decyzję... :)
Tak na koniec chciałabym też wspomnieć o piątkowej pielgrzymce, na której byłam z bierzmowańcami naszej parafii. Byliśmy pierw w Czernej- w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego, a później pojechaliśmy do Łagiewnik by tam odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Byłam zdziwiona, bo w planie nie mieliśmy spotkania z siostrą, która przybliżyła by postać św. Faustyny, historię tamtego miejsca i kult Jezusa Miłosiernego- a niestety młodzież bardzo mało wie na ten temat... Także zadzwoniłam z autokaru do s. Sary- bardzo bliska mojemu sercu siostra- i okazało się, że akurat miała wolną chwilę i zgodziła się z nami spotkać. Bardzo się cieszyłam, bo dość długo się nie widziałyśmy, ale też obawiałam się reakcji naszych gimnazjalistów, co okazało się nie potrzebne, bo byłam bardzo zdziwiona jak w czasie, gdy siostra mówiła, wszyscy byli spokojni i siedzieli w ciszy. Bardzo się też cieszyłam, bo ksiądz był zadowolony z tego spotkania i siostra. Ten dzień był dla mnie pełen radości, szczególnie, że mogłam się spotkać z siostrą i Jezusem Miłosiernym...
Za ten dzień: Chwała Panu!

sobota, 1 maja 2010

Powołanie

Mógłbyś pomyśleć, że mi nie wyszło,
że chcę spróbować uciec gdzieś.
Na usta jedne słowa się cisną:
dlaczego? - pytasz. Bóg jeden wie.


Mógłbyś pomyśleć, że lubię się modlić
lub że smakuje mi przaśny chleb.
Że wolę suknię od zwykłych spodni,
a ja odpowiem - Bóg jeden wie.


Kiedy mnie znowu zapytasz dlaczego,
chciałabym powiedzieć, że teraz wiem,
lecz trudno w wierze wiedzieć na pewno
i rzeknę tylko: Bóg jeden wie.

                                        
Jeśli ci znajdę kiedyś odpowiedź,
myślę, że będzie podobna do
słów, które szepczą kochankowie,
że ja... no wiesz, kocham Go... 

czwartek, 29 kwietnia 2010

Prosiłam Boga...


Prosiłam Boga o danie mi mocy w osiąganiu powodzenia -
- Uczynił mnie słabą abym się nauczyła pokornego posłuszeństwa;

Prosiłam o zdrowie dla dokonania wielkich czynów -
- Dał mi kalectwo, abym robiła rzeczy lepsze;

Prosiłam Boga o bogactwo, abym mogła być szczęśliwa -
- Dał mi ubóstwo abym była rozumna;

Prosiłam o władzę, żeby mnie ludzie cenili -
- Dał mi niemoc, abym odczuwała potrzebę Boga;

Prosiłam o towarzysza, abym nie żyła samotnie -
- Dał mi serce, abym mogła kochać wszystkich braci;

Prosiłam o radość -
- A otrzymałam życie, abym mogła cieszyć się wszystkim;

Niczego nie otrzymałam, o co prosiłam -
- Ale dostałam wszystko, czego się spodziewałam.

Prawie na przekór sobie; moje modlitwy niesformułowane zostały wysłuchane.
Jestem spośród ludzi najhojniej ze wszystkich obdarowana.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Modlitwa o rozeznanie powołania

Boże, przenikasz i znasz mnie.
Stworzyłeś mnie dla szczęścia,
Pomóż mi je odnaleźć.
Ukaż mi moją drogę życia.
Spraw, abym wybrała to,
Co dla mnie wybrałeś jeszcze w łonie mej matki.
Chcę być Tobie posłuszna we wszystkim.
Pójdę, gdzie mnie poślesz...
Ufam Tobie, bo wiem, że mnie kochasz i chcesz mojego dobra.
                                     Prowadź mnie po Twoich ścieżkach.
                                                           Amen.

sobota, 10 kwietnia 2010

Uwielbiam Cię


Gdy wpatruję się w Twą świętą twarz,
Gdy rozmyślam nad miłością Twą.
Kiedy to, co wokół mnie niknie w cień jasności Twej.
Gdy dotykam sobą serca Twego,
Gdy mą wolę składam u Twych stóp,
Kiedy to, co wokół mnie niknie w cień jasności Twej.
Uwielbiam Cię, uwielbiam Cię,
Bo mego życia cel, to uwielbiać Cię...

czwartek, 8 kwietnia 2010

"Musicie zaufać Jezusowi..."

Dzisiaj byliśmy w Łagiewnikach na szkolnej pielgrzymce maturzystów. Wyjechaliśmy spod szkoły po godz. 7, a o 9 mieliśmy mszę w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Po mszy mieliśmy spotkanie w auli z s. Faustą- świetna siostra, tak ciekawie i pięknie opowiadała o s. Faustynie i Jezusie Miłosiernym, że nie chciało się wychodzić, niestety czas nas naglił... Siostra opowiadała o miłosierdziu i mówiła bardzo piękne słowa m.in. powiedziała, że my, młodzi musimy zaufać Jezusowi, pokochać Go i uwierzyć, że On zawsze jest z nami... Bo tylko to może nam dać pełnię szczęścia i dzięki temu, że zawierzymy się całkowicie Miłosiernemu, otrzymamy potrzebne łaski na każdy dzień życia... Później miałam okazję opowiedzieć o sobie i swoim powołaniu, o siostrach i tamtym miejscu moim przyjaciółkom, ponieważ trochę czasu tam spędziłam i jest bardzo bliskie mojemu sercu - "jest na Ziemi jedno moje małe miejsce, gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej...". Wcześniej nie mogły zrozumieć, dlaczego właśnie ja miałabym wstąpić do zakonu, jak to możliwe, że taki "Boży wariat" może żyć zamknięty w zakonie, a dziś po tych chwilach spędzonych w Łagiewnikach, zaskoczyły mnie bardzo swoimi słowami i nastawienie... Powiedziały, że jeżeli czuję, że to jest miejsce, gdzie będę szczęśliwa, to one też będą szczęśliwe... Cieszę się bardzo, że i one poczuły magię tego miejsca i obecność Jezusa Miłosiernego. Choć z tym moim powołaniem zakonnym nie jest tak, jak było jeszcze do niedawna, dobrze jest żyć z myślą, że są ludzie, którzy zaakceptują taki wybór... Dziękuję Bogu za ten dzień, że dał mi możliwość bycia tam, za łaski, które otrzymałam i za to, że otworzył oczy innych... :)

Chwała Panu!